Etiopii się nie zwiedza, Etiopię się przeżywa.

Etiopia – piękne krajobrazy, zwyczaje, tradycje a przede wszystkim wspaniali ludzie.


Na temat Etiopii można wiele przeczytać. Rożne źródła mogą zainspirować czytelnika przed podróżą. Przyszłemu turyście może się nawet wydawać, że do wyjazdu w tę część Afryki można się mentalnie przygotować. Nic bardziej mylnego. Biorąc udział w Familiarisation Trip przekonałam się, że żadne relacje, opowieści i wskazówki podróżników nie oddają emocji jakie nas spotykają w każdej godzinie pobytu w Etiopii. Mogę powiedzieć, że: Etiopii się nie zwiedza, Etiopię się przeżywa.

Ten kraj zaskakuje pięknem przyrody, jest zielony i pełny bujnych akacji, ukwieconych baobabów, tu i ówdzie życiodajnych bananowców, papai oraz rozsypanych drobnych, żółtych kwiatuszków jakże bliskich barwie etiopskiej flagi. Aż miło popatrzeć….

 

Turyści zainteresowani architektonicznymi zabytkami także znajdą tutaj ponadczasowe i unikatowe na skalę światową dzieła ludzkich rąk. Jest nim min. kompleks XVII i XVIII wiecznych zamków w Gondar, których budowę rozpoczął Cesarz Fasiladas

i kontynuowały kolejne pokolenia.

Podziwiając ruiny, kiedyś imponujących pałaców zadziwia fakt, iż powstałe zamki dorównują standardem posiadłościom

panujących w tym czasie europejskich monarchów, natomiast za ich murami panuje ubóstwo i cierpienie zwykłych ludzi – nawet teraz namacalne i widoczne gołym okiem.

Innym dziełem, a raczej cudem architektonicznym, które dane mi było zobaczyć to XII i XIII wieczne kościoły wykute w ścianach skalnych miasta Lalibela. Ta duchowa stolica Etiopii funkcjonuje także dzisiaj – jesteśmy świadkami modłów mnichów, błogosławieństwa kapłanów i żywej wiary ludzi odwiedzających to miejsce. Wielkość budowli oraz prostota tam modlących się ludzi uderza i skłania do głębokich refleksji.

 

 

Najbardziej jednak poruszają, a momentami ściskają za serce relacje z miejscową ludnością. Ludzie są skromni i jednocześnie pełni dumy, nieśmiali ale szukający kontaktu. Dzieci w poszarpanych ubraniach i z rozweselonymi buziami poruszyły mnie bardzo mocno.

Dzięki przewodnikowi Stanisławowi Kotlarczykowi miałam wielką przyjemność zagościć w domu Zemed, kobiety niegdyś bezdomnej, dzisiaj mieszkającej z synem i siostrą w jednopokojowym domku.

Jeszcze nikt nie witał mnie tak serdecznie jak tego wieczoru Zemed. Jej wdzięczność za pomoc Staszka i gościnność przejawiająca się podaniem na stół wszystkiego co posiadała, wypływała prosto z jej serca. Dzieci które spotykaliśmy bardzo rzadko prosiły o pieniądze, one chciały długopis, zeszyt, koszulkę, buty, niejednokrotnie pustą butelkę po wodzie.

 

 

Będąc na południu kraju mieliśmy możliwość poznania plemiona zamieszkujące tamte ziemie, tj: Hamer, Karo, Dorse, Mursi. Niektórym osobom trudno było uwierzyć że ludzie spotkani w dolinie rzeki Omo, ich domostwa i tradycje są prawdziwe, nie wyreżyserowane pod białego turystę – a jednak.

Piękne Hamerki ubrane w kozie skóry, ich dzieci ozdobione koralikami, wysocy i jakże dostojni mężczyźni oraz wioski pełne domowej zwierzyny robiły ogromne wrażenie. Będąc u nich czuliśmy się nie tylko bezpiecznie, czuliśmy się przyjemnie. Wszystko zdawało się być jak najbardziej naturalne – to my stanowiliśmy w tym miejscu egzotykę. Naturalny był widok niemowląt ssących piersi swoich matek przy każdej sposobności, zupełnie naturalne były się skaryfikacje ozdabiające ciała kobiet, mężczyzn i dzieci. Nawet blizny na plecach kobiet Hamer wydały się czymś normalnym. Blizny te powstają na wskutek chłosty jakiej poddają się podczas ceremonii inicjacyjnej młodych chłopaków wchodzących w wiek dorosły (bull jumping). Cierpienie to nie jest jednak bezcelowe. W trudnych momentach życia kobieta posiadająca owe blizny może zwrócić się o pomoc do mężczyzny na którego ceremonii była bita. Pamiętam moment kiedy przejeżdżając przez bajoro stanowiące miejsce przymusowego przystanku przejeżdżających samochodów, miałam okazję nawiązać relacje z ludnością Hamer. Młody chłopak dla zabawy przygotował bicz z rosnącego nieopodal drzewa i niejednokrotnie zamachnął się nim nad dojrzałymi matkami. Zdziwiła mnie wówczas ich reakcja: nie było z ich strony potępienia, niezadowolenia, rozczarowania…odruchowo ochraniały swe ciało rękoma bez słowa dezaprobaty. W tych samych okolicznościach jedna z kobiet poprosiła mnie o koszulkę, którą miałam na sobie. Po polsku, odpowiednio gestykulując wyjaśniłam jej, że moje ubranie jest zwykłym podkoszulkiem, pokazałam że to ona ma piękny i niepowtarzalny strój – zrozumiała, nie poprosiła więcej o ubranie. Zrozumiałam wtedy jak wiele my turyści pozostawiamy po naszych wyprawach.

Kolejnym przykładem wpływu obecności turystów była pewna młoda kobieta z plemienia Mursi. Mursi słyną z krążków wypełniających dolna wargę. Moją uwagę jednak zwróciły odgłosy pocierania kamienia o kamień wydobywające sią z jednej z chat. Jeszcze większą uwagę przykuł widok czerwonych paznokci, błyszczących cyrkonii na palcach i ogromnego zegarka na ręku kobiety rozcierającej kukurydze na mąkę. Z jednej strony targał mną żal za mijającym pięknem ich tradycji, z drugiej strony starałam się zrozumieć ich chęć poznawania i posiadania czegoś nowego, być może w ich rozumieniu czegoś lepszego. Takie i inne sytuacje zmuszały mnie do głębokich przemyśleń, a nawet zrodził się we mnie pomysł zorganizowania „skansenu” dla turystów z dala od prawdziwie żyjących etiopskich wiosek.

 

Opisane wspomnienia są jedynie namiastką tego co zobaczyłam i przeżyłam podczas kilku dniowej wyprawy po Etiopii. A atrakcji w Etiopii jest całe mnóstwo, oto kilka z nich:

– dla fanów pieszych wycieczek – piękne góry Semien, dające możliwość kilkudniowego trackingu z noclegiem w namiotach i w towarzystwie Dżelad – ssaki z rodziny małp o „krwawiącym sercu”

– dla poszukujących wytchnienia w wygodnej lodgy – piękne hotele, z niesamowitymi widokami i w obecności min. pawianów, jaszczurek, gużcy czy momentami złośliwych cykad

– dla poszukujących wrażeń – czynne wulkany, gejzery, słupy soli w obszarze Pustyni Danakilskiej z noclegiem pod gwiazdami.

– dla poszukujących wyzwań – jaskinie SOF OMAR leżące tuż przy rzece, która wyżłobiła w przeszłości owe groty.

I wiele więcej… Zachęcam do zapoznania się z ofertami wypraw w ten zakątek świata.

 

X